SZTUKA

Po wieloletnich, pozytywnych doświadczeniach działań Kolonii Artystów w Stoczni Gdańskiej, w naszej obecnej dyskusji zastanawiamy się teraz nad ponownym wprowadzeniem w to miejsce różnorodnych form aktywności artystycznej (związanej z jego unikalną tożsamością kulturową).

 

Oto prezentacja aktualnej dyskusji:

Anna Szynwelska z Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia, przedstawiła listę rekomendacji, które należałoby uwzględnić w tworzeniu wizji rozwoju dawnych terenów Stoczni Gdańskiej. Bazuje ona zarówno na śledzeniu tendencji światowych, jak również własnym wieloletnim doświadczeniu w implementacji  działań artystycznych oraz dzieł sztuki w rewitalizowanych przestrzeniach publicznych. W tym zakresie, zwróciła ona szczególną uwagę na realizowany już przez Miasto Gdańsk program operacyjny Kultura i Czas Wolny, a w szczególności, priorytet “Sztuka w przestrzeni publicznej”, przytaczając jego główne założenia, że „ludzie kultury współtworzą i wzbogacają ofertę kulturalną miasta, a ta, obok miejskiego klimatu czy dziedzictwa kulturowego, wzmacnia ponadlokalny i międzynarodowy potencjał gdańskiej kultury i zwiększa szansę na przyciągnięcie odbiorców i turystów nie tylko z miasta, metropolii i regionu, ale też z innych części kraju i świata” oraz że „bardzo ważnym elementem Strategii jest dbałość, wspieranie i wzmacnianie wszystkiego, co stanowi specyfikę i genius loci Gdańska, materialne i niematerialne dziedzictwo miasta, sfery budujące zarówno tożsamość gdańszczan, jak i zewnętrzny wizerunek Gdańska. Zdaniem Anny Szynwelskiej, Stocznia Gdańska jest od lat kojarzona z działaniami artystycznymi i należy podtrzymać ten wizerunek. To przede wszystkim sztuka, artyści i działania kulturalne nadają ducha miejscom. W tym celu, należy uwzględnić w planach rozwoju tego miejsca, stworzenie kolekcji trwałych dzieł artystycznych wysokiej jakości, których zadaniem nie powinno być „przyozdobienie” czy estetyzacja przestrzeni, lecz skłanianie do refleksji i pobudzanie dyskusji, w nawiązaniu do historii dzielnicy, specyfiki lokalnej i problemów społecznych.  Zgodnie z tendencją światową i dobrą praktyką warto zaplanować w budżecie inwestycji, zarówno miejskich, jak i prywatnych, 1-2% na sztukę. Powinny to być środki przeznaczone na zaimplementowanie dzieła sztuki czy obiektu artystycznego, jak i na utrzymanie go w dalszym okresie funkcjonowania w danej przestrzeni. Oprócz kolekcji trwałych dzieł sztuki, działania artystyczne powinny również tworzyć miejsca sprzyjające spotkaniom społeczności lokalnej oraz gości: organizowanie koncertów, pikników, wieczorów autorskich itp. kierowanych nie tylko do „nowego mieszkańca”, ale też do osób związanych z danym miejscem przed przeprowadzeniem procesów rewitalizacyjnych – czyli do lokalnych mieszkańców i ich sąsiadów, pracowników stoczni, artystów i działaczy, którzy przyczynili się do nadania stoczni wyjątkowego charakteru. Nowa dzielnica nie może zamykać się na swoich „oryginalnych gospodarzy”, musi być dostępna i przyjazna również dla gości. Należałoby również zadbać o wprowadzenie programu służącego edukacji dzieci, młodzieży i dorosłych na temat dzielnicy, pielęgnowanie wiedzy z zakresu dziedzictwa stoczni gdańskiej i tożsamości miejsca – organizowanie warsztatów artystycznych, oprowadzań z lokalnymi przewodnikami, spotkań, sympozjów o tematyce historycznej, nawiązujących do historii miasta i dzielnicy.

Piotr Wyszomirski z Fundacji Pomysłodalnia oraz członek Pomorskiej Rady Kultury uważa, że to właśnie kultura, w mieście które słusznie pretenduje do miana ważnego ośrodka międzynarodowego, powinna być motorem rozwoju dawnych terenów Stoczni Gdańskiej. Kultura podnosi jakość życia i atrakcyjność dla odwiedzających, środki zainwestowane w kulturę tworzą kapitał dla następnych pokoleń. Według Wyszomirskiego, tereny postoczniowe w Gdańsku mają już swoją legendę nie tylko społeczną i polityczną, ale także kulturalną, zapisaną w dziejach kultury polskiej. To tzw. pierwsza Kolonia Artystów, endemiczny przykład funkcjonowania nowoczesnej kultury na terenach postindustrialnych. W Młodym Mieście nie może zabraknąć kultury. Gdańsk cierpi na brak miejsc, w których można na odpowiednim poziomie prezentować kulturę spoza głównego nurtu. W czasie Kongresu Kultury Pomorskiej w 2017 roku często powracał temat Domu Offu, miejsca przyjaznego dla progresywnych artystów i aktywistów funkcjonujących poza oficjalnymi instytucjami kultury. Dawne tereny Stoczni Gdańskiej są idealnym miejscem dla lokacji tego projektu i realizacji rekomendacji wspierania kultury pozainstytucjonalnej.

Dorota Nieznalska, artystka wizualna marzy o stworzeniu przyjaznego, kulturotwórczego środowiska na terenach postoczniowych. Z doświadczenia wie, że największym problemem artystów jest indywidualna, niezależna przestrzeń przeznaczona do pracy twórczej. Stworzenie dobrych warunków na terenach postoczniowych wraz z odpowiednią infrastrukturą mają szansę mocno pobudzić kreatywność współczesnych twórców tym samym zainteresowanie odbiorców. Oprócz pilnej potrzeby zaistnienia pracowni artystycznych, warsztatów rzemieślniczych, które równocześnie mogą zintegrować gdańskie środowisko, nadrzędnym warunkiem, bo raczej trudno to odnieś do sfery marzeń, jest tolerancja i szacunek międzyludzki. Brak respektowania czyjejś pracy, czy nadmierne eksploatowanie niewspółmierne do wynagrodzenia. Częstym problemem jest wykorzystywanie zwłaszcza młodych artystów, przez instytucje (w tym oficjalne państwowe Muzea w Gdańsku, Gdyni), nie honorowanie ich wysiłku, pracy. Kultura, artyści osiągnęli obecnie najniższy status, tych, którzy robią za darmo (chodzi głównie o wystawy, realizacje projektów). Praca umysłowa przestała być wartością. Jest oczywiste, że bez realnego wkładu i indywidualnego trudu, każdego artysty, artystki, galerie sztuki, muzea, praca kuratorów, historyków sztuki, konserwatorów, producentów nie miała by racji bytu. Dlatego warunkiem jest szacunek dla ludzkiego wysiłku, zasady fair play, uczciwego postępowania jak i niestosowania przemocy wobec siebie.

Filip Ignatowicz, artysta multimedialny i reżyser pragnie, by nowa Stocznia stała się znów miejscem dla niezależnej sztuki, w formie bezpiecznych i ekonomicznie opłacalnych pracowni dla artystów i rezydencji artystycznych, instytucji kultury oraz dużego pawilonu wystawienniczego (np. w jednej ze stoczniowych hal – ogromna przestrzeń ekspozycyjna spełniająca aspiracje naszej metropolii). Jego marzeniem byłaby również ściana, umożliwiająca każdemu, bez pozwolenia, namalowanie swojego dzieła, tworząc coś w rodzaju otwartej, niezależnej galerii sztuki w formie muralu czy też street-art’u. Byłaby to, w jakimś wymiarze, kontynuacja tradycji Kolonii Artystów w Stoczni Gdańskiej oraz aktualnie działającej tam grupy artystów WL4 w Mlecznym Piotrze.

Anna Orbaczewska, artystka wizualna, która w latach 2012- 2019 posiadała swoją pracownię w budynku dawnej Dyrekcji Stoczni Gdańskiej, marzy przede wszystkim o przekształceniu jednego ze stoczniowych budynków w zespół pracowni dla artystów z przestrzenią wspólną – np. galerią umożliwiającą prezentacje swoich działań oraz realizacje wspólnych projektów – coś jak np. Kunsterhaus w Bremie. Zlokalizowanie pracowni artystów w jednym budynku daje możliwość ich współdziałania, wzajemnej inspiracji, wspólnego budowania wydarzeń kulturalnych, organizowania wystaw. Bardzo trudno jest osiągnąć tego typu cele nie posiadając wspólnej przestrzeni, która również implikuje częste , regularne spotkania. Tak właśnie funkcjonuje większość kunsterhausów – tzw. domów artystycznych w Niemczech czy Holandii. Wspólny budynek z osobnymi pracowniami dla każdego artysty stanowi sytuację  korzystną dla samych artystów – spaja środowisko, stwarza możliwości do wspólnych działań, inspiracji jak również dla otoczenia, dla mieszkańców, którzy mają sposobność uczestniczenia w wydarzeniach kreowanych przez lokalne środowisko twórcze, podpatrzenia bezpośrednio warsztatu  pracy artysty (np. podczas organizowania tzw. Otwartych Pracowni), żywego, niewymuszonego kontaktu z artystami i sztuką. Uważam, że w Gdańsku bardzo brakuje tego typu miejsca, gdzie w sposób spontaniczny, naturalny publiczność miała by okazję spotykać się z środowiskiem twórczym, a sami artyści mieli by warunki do tego, żeby rozwijać swoją twórczość , wzajemną współpracę. Teren Stoczni Gdańskiej znakomicie nadaje się do tego typu działań z racji historii wolnościowej, całej historycznej przeszłości. Gdański „Dom Artystów” wzbogacił by znacznie, życie kulturalne dzielnicy i całego miasta.

Agnieszka Wołodźko, artystka i kuratorka sztuki również marzy o miejscu produkcji i spotkań środowisk twórczych, w jednej ze stoczniowych hal, jak np. Godsbanen – centrum produkcji artystycznej i kulturalnej w Aarhus (Dania) gdzie  na powierzchni 10 500 m2 znajduje się Centrum Sztuki Wizualnej, Centrum Literatury, Platforma Sztuki Performatywnej, szkoła filmowa, szkoła kreatywnego pisania, warsztat filmowy, warsztaty (obróbki drewna, metalowy, tkaniny, ceramiczny, graficzny, filmowy, mała drukarnia, ciemnia fotograficzna), centrum edukacji młodzieży, teatr, restauracja oraz 50 miejsc biurowych dla przemysłów kreatywnych. Działa tam stale ok. 130 twórców i biznesów kreatywnych oraz ok. 200 innych osób. Można tam zrealizować festiwal teatralny, odbywać ćwiczenia taneczne, zorganizować spotkanie.  Artyści mogą wynająć pomieszczenie do realizacji projektu. Każdego roku odwiedza Godsbanen ok. 175 000 osób.

Dr Marek Barański z Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku uważa, że w celu podtrzymania autentyczności i konkurencyjności nowej dzielnicy, kluczowy będzie wyważony proces stopniowych zmian, w którym nie może jednak zabraknąć ludzi kreatywnych, wprowadzających w przestrzeń postoczniową nowe wartości, a przede wszystkim, poprzez swoją stałą aktywność, oswajających innych z zachodzącymi zmianami, w sposób naturalny rozbudowujących sieci powiązań oraz budujących przywiązanie do miejsca. Byłaby to pozytywna kontynuacja procesu, który zainicjowany został kilkanaście lat temu, wraz z wycofaniem się przemysłu stoczniowego i oddaniem części tego terenu artystom. Z uznaniem patrzyły na niego samorządy Hamburga, czy Londynu, koordynujące kompleksowe przedsięwzięcia inwestycyjne w obrębie Hafen City oraz Docklands. Tam bowiem proces zmian odbywał się zbyt gwałtownie i całkowicie zamieniając jedną tożsamość tego samego miejsca na inną.

Aneta Lehmann, architektka wnętrz z kulturoznawczym zapleczem marzy o programie finansowej dostępności biur i pracowni na terenie stoczni, np. poprzez uwzględnienie w planach inwestycyjnych powierzchni dla artystów/działaczy, przy jednoczesnej niezależności twórczej i wizerunkowej najemców (bez umów obejmujących niestosowne działania marketingowe na rzecz dewelopera).

MARZENIA DO SPEŁNIENIA

SZTUKA

1. Tworzenie kapitału symbolicznego oraz artystyczna stymulacja zrównoważonego rozwoju tych terenów, poprzez:

– Wykorzystanie kulturowych kontekstów Stoczni, jako zbiorowego dzieła sztuki i dźwigni projektu kulturowego całego regionu, bazującego na historycznym dziedzictwie, ale zorientowanego na wyzwania przyszłości, który może oddziaływać i odgrywać rolę w polityce globalnej, poprzez wytworzenie relacji do instytucji i procesów geopolitycznych (zmian porządku światowego i dominacji kulturowych, np. roli nowego Jedwabnego Szlaku itp.)

– Poszerzanie obszarów wolności w sztuce oraz dopuszczanie odważnych interwencji artystycznych i projektów artystyczno-badawczych i eksperymentowania, bez określania z góry ich rezultatów (swoiste spontaniczne „głośne myślenie”) popularyzując wartości Solidarności, takie jak tolerancja, wolność słowa, myślenie krytyczne itp.

– Stworzenie bezpiecznego miejsca spotkań i pracy dla niezależnych twórców i aktywistów funkcjonujących poza oficjalnymi instytucjami kultury, w formie ekonomicznie opłacalnych pracowni dla artystów i rezydencji artystycznych, instytucji kultury oraz dużego pawilonu wystawienniczego (np. w jednej ze stoczniowych hal)

– Działania artystyczne sprzyjające spotkaniom społeczności lokalnej oraz gości: organizowanie koncertów, pikników, wieczorów autorskich itp. kierowanych nie tylko do „nowego mieszkańca”, ale też do osób związanych z danym miejscem przed przeprowadzeniem procesów rewitalizacyjnych – czyli do lokalnych mieszkańców i ich sąsiadów, pracowników stoczni, artystów i działaczy, którzy przyczynili się do nadania stoczni wyjątkowego charakteru.

– Stworzenie i utrzymanie kolekcji trwałych dzieł artystycznych wysokiej jakości, których zadaniem powinno być skłanianie do refleksji i pobudzanie dyskusji, w nawiązaniu do historii dzielnicy, specyfiki lokalnej i problemów społecznych (a nie „przyozdobienie” czy estetyzacja przestrzeni)

– Zabezpieczenie 1-2% na sztukę w budżetach inwestycji realizowanych na terenach postoczniowych (zarówno publicznych, jak i prywatnych)

– Artystyczne interwencje świetlne, w określonych miejscach, które czyniły by je bezpiecznymi i atrakcyjnymi oraz dostępnymi 24 godziny na dobę

– Otwarte kino letnie, które każdego wieczora wakacji, wyświetlałoby film na ogromnym ekranie, zawieszonym pomiędzy dwoma stoczniowymi dźwigami. Film ten można by oglądać z dołu, z terenów stoczniowych, jak również z Alei Zwycięstwa, kolejki SKM czy Grodziska. Dźwięk filmu byłby nadawany przez Internet, tak aby każdy, niezależnie od miejsca, mógł go sobie odpalić z telefonu komórkowego i uczestniczyć w projekcji.

 

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

1 komentuj